piątek, 31 sierpnia 2012

Trochę chłodniejszym wieczorem, kiedy na progu już niedługo pojawi się jesień warto zjeść coś pysznego i słodkiego... (czy coś, co jest słodkie, może nie być pyszne? :P)
To moje pierwsze podejście do churrosów. W smaku przypominają mi trochę nasze oponki, a wyglądem... cóż...
Może "churrosową parówkę"?


środa, 22 sierpnia 2012

Ostatnio skończyłam w ślimaczkowym tempie mały hafcik. Oprawiony w ramkę jest całkiem, całkiem. Może w nieokreślonym czasie przyszłym ślimaczkowo popełnię jeszcze kilka?

Pozdrawiam ciepło :)

niedziela, 12 sierpnia 2012

Pogoda ostatnio nas nie rozpieszcza, dlatego pojawiło się zapotrzebowanie na kilka bardziej słonecznych i "pachnących" zdjęć.
Pozdrawiam :)

piątek, 3 sierpnia 2012

wtorek, 31 lipca 2012

Większość z nas przywozi z podróży miliony zdjęć, ja oprócz nich przywożę jeszcze moje myśli i zalążki spostrzeżeń przelane na papier...
(po kliknięciu powiększenie szkiców)


Zamość

Tarnogród, kościół parafialny

Obsza, dawna cerkiew greko-katolicka, obecnie kościół pw. NMP

Tarnogród, kościół św.Rocha

Tarnogród, kościół św.Rocha

Cerkwie...
Pozdrawiam ciepło wszystkich, którzy wciąż tutaj zaglądają :)

niedziela, 29 lipca 2012

Zapraszam na makaron z kurkami :)

środa, 4 lipca 2012

Co zrobić jeśli zdaży się nam kupić kwaśne owoce, na które nie ma chętnych? Zapewniam, że połączenie z ciastem francuskim i cukrem pudrem obudzi wszystkie łakomczuchy... :)

sobota, 16 czerwca 2012

Dziś będzie bajecznie słodko i tortowo :)










Dziękuję za wszystkie komentarze!
Miłego weekendu!

sobota, 2 czerwca 2012

Moja przygoda ze szparagami trwa. Dziś przedstawiam wersję obiadową.

Składniki, 4 porcje:
• 1 pęczek zielonych szparagów (około 16 sztuk)
• 1 pojedyncza pierś kurczaka (około 300 g)
• 8 cienkich plasterków wędzonego boczku (pancetty lub szynki parmeńskiej)*
• 4 krótkie gałązki rozmarynu
• oliwa extra vergine, sól i pieprz

Kremowy sos musztardowy z miodem:
• 1 czubata łyżka musztardy gruboziarnistej
• 1 łyżka miodu
• 6 łyżek śmietanki kremowej 30%
• sól i pieprz

Dodatki: ugotowane młode ziemniaki

Przygotowanie:
Piekarnik nagrzać do 200 stopni (grzanie góra i dół). Wymieszać musztardę gruboziarnistą z miodem. Odłożyć 1 łyżkę mieszanki do posmarowania roladek a resztę wymieszać ze śmietanką kremową, doprawić solą i pieprzem.
Szparagi opłukać, odłamać zdrewniałe końce (same złamią się w odpowiednim miejscu). Pierś kurczaka przekroić w poprzek na 2 części, rozbić tłuczkiem na około 1 cm filet, podzielić na 4 części. Kurczaka i szparagi doprawić solą, pieprzem i wysmarować 1 łyżką oliwy extra vergine.
Odkroić skórkę z boczku wraz z częścią tłuszczu i wyciąć twarde "oczka" jeśli takie są. Każdy plasterek roztłuc tłuczkiem lub rozciągnąć końcem noża na dłuższy i cieńszy. Zawinąć po 4 szparagi w kawałek piersi kurczaka a następnie w 2 plasterki boczku, pod boczek wcisnąć rozmaryn i ułożyć w naczyniu żaroodpornym. Wierzch posmarować odłożoną mieszanką musztardy i miodu wymieszanych z 1 łyżeczką oliwy. Główki przykryć paskiem folii aluminiowej aby się za bardzo nie zrumieniły. Wstawić do nagrzanego piekarnika na 20 minut.
Na 5 minut przed końcem pieczenia wlać sos musztardowy pomiędzy roladki i zmienić funkcję pieczenia na grill (jeśli taką mamy). Piec do końca przewidzianego czasu aż boczek lekko się zrumieni. Do naczynia ze szparagami włożyć pokrojone ziemniaki i od razu podawać.
Przepis pochodzi stąd.

Może ktoś reflektuje na kawałeczek? Zdaje się, że jeszcze troszkę zostało:)
A na poranki, popołudnia i wieczory moje ukochane latte... Mmmm...:)
Mój blog chyba powoli staje się kulinarny...

poniedziałek, 28 maja 2012

Pierwsza miłość bardzo często bywa trudna. Zdarza się, że aby się zakochać trzeba przejść i "spojrzeć" drugi raz.
Tak było i u mnie, bo tym razem mowa będzie o szparagach, które z pewnością przy pierwszym podejściu nie spełniły moich wyobrażeń :) Spróbowałam ich, bodajże rok temu, choć spór o czas trwa i na tym miłosna przygoda skończyła się definitywnie, pozostawiając nawet lekki niesmak. Jednak widząc je ostatnio na pobliskim targu nie umiałam się oprzeć, choć w ludowych przysłowiach mawiają, że "nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki". Tak to bywa z pierwszą miłością... Udałam się zatem do kuchni na deuxième randez-vous.
Powiem Wam tylko w sekrecie, że tym razem było to bardzo udane spotkanie... :)

To było dla brzuszka, a teraz czas na coś dla oczu :)
Kilka zdjęć, które zmieniły moje spojrzenie na architekturę amerykańską.
Louis Sullivan - szkoła chicagowska.